Piekło i Niebo są tutaj
Jestem ubogi - me skarby w marzeniach...
†

Stałem się śmiercią, królem zniszczenia
Jam jest malarzem, maluję cierpienia
Swoje obrazy darmo rozdaję
Choć nikt ich nie chce - maluje dalej
Dziś dzień niezwykły, mam koncept genialny
Koniec z cierpieniem, ten projekt był marny
Szczęście maluję - ma przyszłość bogata
Będę miał zyski do końca świata!
Klęska, tragedia, jestem skończony
Obrazów nikt nie chciał, warsztat spalony
Ledwie przeżyłem, umknąwszy swym wrogom
Malować cierpienia zaczynam na nowo
Constantine31st.paź.11
komentarzy 0Zabaw się w Boga
.
Gdyby w wodę rzucić kamień
Za dni wszystkie zmarnowane
Gdybym tylko był wytrwały
Wszystkie morza by wylały
Constantine16th.lip.11
komentarzy 1Zabaw się w Boga
†

Stało się - znalazł! A szukał wiekami
Niemalże zatracił wszelkie nadzieje
Łzy szczęścia się ronią pod powiekami
Prawdziwe uczucie - A jednak istnieje!
Organ miast serca, choć skamieniały
Bije mocniej niż by serce biło
I dziś wynosi na piedestały
Dwoje kochanków odzianych w miłość
Arcymistrz w rzadkiej profesji kuszenia
Bez chwili zwłoki do planu przystąpił
Budząc w mężczyźnie momenty zwątpienia
Chcąc spełnić marzenie ofert nie skąpił
Mam złoty pałac i milion żołnierzy
Potrafię władać siłami natury
Mojej krainy nie sposób jest zmierzyć
A to zaledwie są tylko szczegóły
To wszystko ci oddam, jednak nie darmo
Miłość twej lubej monetą Charona
Sam przyznaj, że cena jest ceną marną
Za żywot więźnia królewska korona
I czekał na zgodę zniecierpliwiony
Lecz krótki namysł poprzedził odmowę
Choćby świat jutro miał zostać zniszczony
Me serce przy niej jest umrzeć gotowe
Wtem świat poczerniał, uschły marzenia
A kruk na ich grobie zaczął krakać
Odpowiedź zrodziła łzy cierpienia
Albowiem i diabeł może płakać
Constantine16th.gru.10
komentarzy 2Zabaw się w Boga
My Precious...

Cóżem uczynił, by zostać bogatym
Spaliłem w swym sercu wszystkie kwiaty
Mordowałem i kradłem ile uniosłem
Za to w oczach innych z pewnością urosłem
Jestem majętny niemal jak król
Na plecach niosę ciężki wór
Cały jest złotem wypełniony
Od tego dźwigania jestem zmęczony
Zatrzymam się w pierwszym, lepszym mieście
Już bramy wejściowe, wnet będę wreszcie
W tej gospodzie jest bodaj nie drogo
W myśl drogich cen wypełniam się trwogą
Toć drzwi są spróchniałe, rychło odpadną
Właściciel ma gębę nader szkaradną
Zabawię tu dłużej, na zewnątrz pochmurnie
Niezbyt jest czysto, za to przytulnie
Nie roztrwonię majątku na drogie lokale
Wszak jako nędzarz pod niebem spałem
Witajcie karczmarzu, podajcie wina
I jakieś jagnię, w brzuchu mnie spina
Ino drogo nie liczcie, nie mam zbyt wiele
Trzema monetami się z wami podzielę
"U nas mości panie inna waluta
Nasza społeczność nie jest zatruta
Tu handel wymienny cenimy nad złoto
Monety nie dla nas, z nimi jest kłopot"
Cóż to za drwina, toć niesłychane!
Ten kmiot przemawia, jakby był panem!
Opuszczam tą dziurę, plugawa mieścina
Parszywi mieszkańcy - wszystkich przeklinam!
Miasto za miastem i tysiąc miast
Nie ma nikogo, kto by złota chciał
Tak dawno nie piłem, ile to już dni?
Wnet spotkam się z ziemią, opadam już z sił
Nie mogę się podnieść coś mnie przytłacza
To przeklęte żelastwo umysł wypacza
Niechby ktoś pomógł, zapłaciłbym hojnie
Nikogo tu nie ma, skonam, już po mnie
"Pomogę Ci Panie, zginiesz inaczej
Odrzucę ten wór i wodą uraczę
Wprawdzie darmo jeno drapię się w głowę
Tedy jako zapłatę wezmę połowę"
Czy on rzekł połowę? Toż to szaleniec!
Prędzej to złoto w ołów zamienię!
Wielki pan hrabia jest urażony
Nie kiwnął palcem, poszedł w swe strony
Zapewne to koniec, zejdę ze świata
Zmarnuje się złoto, cóż to za strata!
Chciałem mieć złotych monet miliony
Tak leżę pod nimi przygnieciony
Constantine28th.paź.10
komentarzy 1Zabaw się w Boga
†

Złamię me pióro i spalę swe wiersze
Już nigdy nic nie napiszę więcej
Sztylet w mej ręce, dziś wytnę swe serce
Choć miano by mówić, że byłem szaleńcem
I myśli swoje przemienił w czyny
Przyczyny swych myśli znał on jedyny
Przyczyny jedynie jemu znane
Nieznane istnienie krwią zalane
Constantine22nd.wrz.10
komentarzy 0Zabaw się w Boga
†

Jak głosi legenda, na świata skraju
Uświadczyć można namiastkę raju
Ponoć znaleźć tam można ukryte pragnienia
Skrywane w sobie najgłębsze marzenia
Trzeba tylko tam dotrzeć i przed rzeźbą stanąć
A po zachodzie Słońca spełnione zostaną
Wszakże są tą mrzonki człekowi nieznane
Ale czy być mu mogą niepożądane?
Jednak droga tam nie jest usłana różami
Należy się zmierzyć z wieloma trudami
Magiczny pomnik nie ujrzał nikogo
Na drodze ku nie mu jest trupów mnogość
Wreszcie znalazł się śmiałek wyprawy godny
Silny młodzieniec o sercu łagodnym
Wyruszył w podroż z samego rana
A na miejscu ujrzał posąg kapłana
- Czego tak pragnę? - rzekł do figury
- Gdyż niepewność to dla mnie największe tortury
Ta mu odrzekła, jakby z niego drwiła
A wtedy legenda swe piękno straciła
- Zostało Ci jeszcze dnia ćwierć
Bo obawiam się, że to śmierć
Constantine8th.mar.09
komentarzy 4Zabaw się w Boga
†

Przyszedł do króla posłaniec z daleka
Mizerny, chudy, niemalże kaleka
Zdaje się, iż wnet przestanie oddychać
Rzecze tak cicho, że ledwie go słychać
Jaśnie Panie - Twe Królestwo upada
Lecz mój pan sprawi, że będzie trwać nadal
Udaj się ze mną do jego krainy
Nim z Twego zamku zostaną ruiny
A król wielkiego wyboru nie mając
Pożegnał rodzinę w podróż ruszając
Choć doradcy się temu sprzeciwili
To król im nakazał by ustąpili
I jadąc przez miasta, lasy i góry
I mijając ludzi, drzewa i chmury
Trafili do miejsca zapomnianego
A wtedy goniec ujawnił swe ego
Pod maską żebraka krył się szarlatan
I raczej nie pochodził z tego świata
Popatrzył na króla nieludzkim wzrokiem
Przemówił do niego, jakby z wyrokiem
Dla mojego pana pracować muszę
Zbierając ze świata szlachetne dusze
Oddaj mi swoją, a twój kraj ocalę
Twoim rycerzom podniosę morale
Ubóstwa nie będzie do końca świata
Ale ty się tu stawisz za trzy lata
Król pragnąc zapewnić dobro poddanym
Z własnego wyboru został skazany
Jak rzekł szarlatan, minęły złe lata
Biedna kraina jest teraz bogata
I choć do dziś bohater tonie w bólach
Już nikt nie pamięta ofiary króla
Constantine25th.gru.08
komentarzy 3Zabaw się w Boga
Gil-galad

W kręgach bogów się obracał
Pieśń wznoszono kiedy wracał
Wśród poddanych respekt budził
Miał pod sobą setki ludzi.
Z dala znano jego postać
Żaden wróg mu nie mógł sprostać
Płonący liść, ognistych drzew
Na jego klindze palił się.
Lecz wieki temu odszedł w mrok
Nie sięga za nim niczyj wzrok
Pamięć o nim pogrzebana
W otchłań cieni, śpi w kurhanach.
Constantine25th.paź.08
komentarzy 4Zabaw się w Boga
Lilith

Zimne ma ciało, a twarz jej blada
Ogromną mocą i potęgą włada
W nocy poluje, a za dnia się skrywa
Nowych niewolników wciąż jej przybywa
Lecz czas niesie zmiany, także dla ludzi
Których co dzień nienawiść wnętrza brudzi
Krew, którą piła została zatruta
I do lochu wrzucona i w kajdany skuta
I tak zakończyła swój żywot smutny
Gdyż pić nie mogła krwi ludzi okrutnych
Constantine3rd.wrz.08
komentarzy 2Zabaw się w Boga
†

Przechadzając się lasem wśród drzew muzyki
Usłyszałem zawodzenie, płacz i krzyki
Przeskakując strumyk przeźroczystej wody
Ujrzałem istotę elfickiej urody
Podszedłem więc bliżej, siadając naprzeciw
I czekając, aż jego wzrok ku mnie wzleci
Przyjacielu... - rzekłem, gdy podniósł swą głowę
Odejdź! - odpowiedział, chcąc skończyć rozmowę
Lecz ja odparłem, nie poddając się łatwo
- Choć jestem ubogi w mym sercu bogactwo!
Cyniczny uśmiech zawitał mu na twarzy
- Ty jesteś człowiekiem! Dość mam takich łgarzy!
Roześmiałem się szczerze na te słowa
Podczas gdy jego mina była grobowa
- Ja jestem druidem, obcy mi są ludzie
Me imię to prawda, nie służę obłudzie
I zapadła cisza wielka jak w mogile
Nagle ból poczułem, od serca po szyję
I ujrzałem prawdę jak krew swą na trawie
To był człowiek służący nikczemnej sprawie
Pod zmienną postacią zabijał nie-ludzi
By między rasami nienawiść obudzić
I choć chciałem tą prawdę ogłosić światu
To było za późno, leżałem wśród kwiatów...
Constantine12th.sie.08
komentarzy 0Zabaw się w Boga